Prolog
I znowu to samo...
- Już schodzę mamo!!! - Krzyknęłam do mej rodzicielki. Ehh jak ja nienawidze internatów... Zabrałam walizki i wyszłam z pokoju, ruszyłam w stronę drzwi frontowych. Łup, brzdęk i leże na ziemi
-Au, głupi pies! -zawołałam. Moja suczka rasy pit bull terrier ma jak by to ująć ADHD jak widzi że wychodzę, od razu na mnie skacze i ogółem jest nad pobudliwa, a że jest to bardzo duży i ciężki pies często upadam na zimne i twarde kafelki. Wstając nie zauważyłam że mama już bardzo głośno trąbi i poszłam nasypać Shazie chrupek.
- O cholera! - Mówiąc to już biegłam do samochodu. Uff zdążyłam przed Maxem moim młodszym bratem.
- Ha, ha ,hahahaha i co teraz cwaniaczku? - droczyłam się z piętnastoletnim brunetem
- Zobaczysz następnym razem to ja będę siedział z przodu - odgryzł się
-No nie wiem następną okazję będziesz miał dopiero na przyszłych wakacjach - pocieszyłam się, już się nie mogę doczekać tych dziesięciu miesięcy bez niego, lecz... będę tęsknić za Shazą moją kochaną.
Już jesteśmy w połowie drogi na Dworzec Główny we Wrocławiu, nie chcę rozmawiać z mamą bo wiem że to przeze mnie pokłóciła się z ojcem, jak zwykle to mnie wyrzucają ze szkoły a ja nie chcę mieć znowu kazania. Mama wie że jeżeli i z tej szkoły mnie wyrzucą zostanie mi jedynie ośrodek poprawczy, ale mój ojciec gdy mama zacznie z nim o tym gadać to on od razu oskarża ją że to jej wina, wychodzi z domu i wraca na następny dzień zupełnie pijany
~*~
- Pamiętaj że to ostatnia szkoła, więc się zachowuj - pouczyła mnie mama
- Pamiętam - odparłam znudzona, pożegnałam się z mamą i Maxem, wlazłam do wagonu, usiadłam na wolnym miejscu koło jakiejś starszej pani, włożyłam słuchawki w uszy i oddałam się muzyce z nich płynącej.
~*~
Dojechałam do Barcelony, tu teraz zaczął się kolejny etap w moim życiu.
Złapałam wolną taksówkę i pojechałam do mojego akademiku. Zapłaciłam i poszłam do recepcji.
- Witam, jestem Rozalia Dąbrowska - przedstawiłam się kobiecie
- Dzień dobry - uśmiechnęła się i podała mi kluczyk od pokoju - 17, drugie piętro - dodała
- Dziękuje - poszłam do wskazanego pokoju. Przeraziłam się stały dwa łóżka w czym po jednej stronie pokoju panował totalny bałagan przez moment pomyślałam że czuję się jak w domu ale zauważyłam że moja strona pokoju jest czysta, na szczęście nie popsuło mi to chumoru. Zaczęłam wypakowywać rzeczy do mojej szafy gdy usłyszałam że ktoś przekręca zamek w drzwiach. Weszła dziwczyna niska, chudziutka i bląd włosach. Uśmiechnęła się radośnie na mój widok.
- Hola, me llamo Jessicka* - przedstawiła się - lo siento por el desastre**- dodała
- Me llamo Rozalia, vinieron de Polonia*** - Powiedziałam
- O jak dobrze już myślałam że dalej będziemy gadać po hiszpańsku.
- Haha - zaśmiałam się i wróciłam do rozpakowywania rzeczy, a Jessica w tym czasie brała prysznic. Wkładałam ostatnią parę glanów i wyszła moja współlokatorka.
- Nie będzie ci przeszkadzało jak przyjdzie mój chłopak? - Spytała
- Nie. I tak zaraz wychodzie - upewniłam ją i weszłam do łazienki wzięłam prysznic i wyszłam w szlafroku. Z szafy wyjęłam czarny top, szorty, bieliznę i trampki. Szybciutko wróciłam do toalety, przebrałam się i oczywiście pomalowałam - Wychodzę !!! - powiedziałam załapałam za klucze i torebkę. Zatrzasnęłam drzwi i poszłam się przejść. Tego właśnie potrzebowałam spokoju i blasku latarni ulicznych ...
----------
* [z hiszpańskiego]Cześć mam na imię Jessicka
** [ -//-] Przepraszam za bałagan
*** [ -//- ] Mam na imię Rozalia, przyjechałam z Polski
----------
* [z hiszpańskiego]Cześć mam na imię Jessicka
** [ -//-] Przepraszam za bałagan
*** [ -//- ] Mam na imię Rozalia, przyjechałam z Polski
Prolog bardzo mi się podoba ;) ale szczerze mówiąc to nagłówek wgl nie zachęca wręcz przeciwnie ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Dziękuję za komentarz, postaram się zmienić na bardziej odpowiedni.
UsuńPozdrawiam :)